piątek, 25 czerwca 2010

Prywatność nie istnieje

Prywatność w sieci nie ma większego znaczenia
Anonimowość w sieci jest mitem. Pojawiają się coraz bardziej wyrafinowane programy pozwalające tropić internautów. Tylko że nam wcale to nie przeszkadza.

Gdybym dzisiaj, a nie przed sześciu laty tworzył Facebook, w ogóle nie dbałbym o ochronę danych prywatnych. Ludzie przestali jej potrzebować – mówił przed kilkoma tygodniami Mark Zuckerberg, założyciel popularnego serwisu społecznościowego
(...)
I co na to internauci? Właściwie nic. Odzywają się wprawdzie pojedyncze głosy oburzenia, ale osób logujących się codziennie do Facebooka nie ubywa.
(...)
W zeszłym roku dwóch studentów z Instytutu Technologicznego Massachusetts, Carter Jernigan i Behram Mistree, opracowało program, który badając profile na Facebooku, jest w stanie z 78-procentową dokładnością ustalić, czy należą one do geja, czy do heteroseksualisty
(...)
Herbert H. Thompson, programista i specjalista w dziedzinie zabezpieczeń komputerowych, postanowił pokazać znajomym, jakie to proste. Kilkorgu z nich zaproponował, że włamie się do ich bankowych kont internetowych, bazując wyłącznie na tym, co o nich wie, i na informacjach znalezionych w sieci. Wyniki jednej z takich prób (udanej) opisał na łamach pisma „Scientific American”.
(...)
W zeszłym roku prof. M. Eric Johnson z Dartmouth College i jego współpracownicy ustalili na przykład, że dane medyczne wyciekają z komputerów lekarzy, jeśli ci korzystają z tzw. serwisów peer to peer, takich jak Gnutella czy Fast Track, pozwalających wymieniać się plikami muzycznymi z innymi użytkownikami sieci. Badacze zlokalizowali w sieciach tych serwisów dane tysięcy ludzi zawierające takie informacje, jak płatności za usługi medyczne, szczegółowe diagnozy chorób, a nawet dane na temat leczenia psychiatrycznego.
(...)
Paweł Górecki
27 maja 2010 11:12; Newsweek Polska

W nawiązaniu do ostatniej mojej wypowiedzi na tym blogu po prostu nie mogłem pozostawić tego miejsca bez wspomnienia o tym artykule. Pamiętam gdzieś kiedyś pewien informatyk powiedział o internecie: To rzeka z której się nie wychodzi, raz coś napiszesz zostaje tam na zawsze, a dotrzeć do tego nie jest aż takie trudne.

niedziela, 6 czerwca 2010

Czasami nie mówić nic

Czasami mam wrażenie że lepiej nie mówić nic. Lepiej się nie odzywać. Lepiej nic nie mówić, nie publikować, nie wypowiadać się, nie ujawniać swojego stanowiska zbyt oficjalnie. To jest przekaz części starszego pokolenia, które często dociera do mnie. Ta nieufność wobec internetu. W skrócie najlepiej w internecie nie istnieć. I czasami mi się ten pogląd udziela. Ale jak już się do wody wejdzie to już się jest mokrym. Także w ten oto sposób czuje się jak miedzy młotem a kowadłem. Z jednej strony opór. Z drugiej strony coś pcha mnie w tym kierunku. Mam kolejny tytuł na podręcznik: "Twórczość blogereska dla opornych"