wtorek, 16 lipca 2013

Pokolenie do dupy

Pokolenie Y jest do dupy. Jest to pokolenie nieudaczników, leniwych, niedokształconych, niekompetentnych i mało ambitnych ludzi, nastawionych na sukces jedynie na warunkach małego wysiłku, w krótkim czasie. Nie można zapomnieć dodać podstawowej cechy: nieodpowiedzialności. Pierwsza wymarzona praca dla igreka -   najlepiej na stanowisku dyrektorskim, menedżerskim z wysoką pensją, o zerowej odpowiedzialności. Cały tłum igreków został rozpieszczony i zepsuty przez kapitalizm. To właśnie jest największa porażka narodu polskiego: wychowanie pokolenia miernot.

Pokolenie Y wchodząc na rynek pracy, ze swoim lenistwem, nieodpowiedzialnością i niekompetencją zasługuje na nic więcej niż na ostatnią literkę w sformułowaniu "do dupy" (...)
(...) Niesamowite jest to z jaką łatwością miażdżone jest pokolenie Y, nie tylko medialnie, ale w każdy inny sposób. Jednocześnie towarzyszy temu nieustanne samobiczowanie się ojców i matek przedstawicieli pokolenia Y. Padają pytania typu: Co zrobiliśmy nie tak? Jak powinniśmy pokierować swoimi dziećmi? Oskarżenia wobec samych siebie: nie przygotowaliśmy młodych w wejście w dorosłe życie, w życie w kapitalistycznym świecie. Celowo nie napisałem w nowym kapitalistycznym świecie, bo kapitalizm przestał już być nowością po 23 latach. 

Tworzenie pojęć z dopiskiem pokolenie ... w stylu: pokolenie X,  pokolenie Y, pokolenie JPII, Nintendo, pokemonów, facebook'a  etc jest to próba zaszufladkowania wszystkiego czego się da. Przykleić etykietkę, wrzucić do szuflady i zamknąć sprawę. W wielu przypadkach jest to szufladkowanie na silę, podpierane często sentymentalnymi rozważaniami: kiedyś było inaczej. Tak kiedyś było inaczej. Było inaczej czterdzieści lat temu, było inaczej dwadzieścia lat temu w okresie transformacji ustrojowej i dziesięć lat temu też było inaczej. W pewnym momencie przychodzi w naszym życiu taki czas gdy zaczynamy powtarzać za naszych czasów... Za naszych czasów nie było tego i owego, a radziliśmy sobie o wiele lepiej niż młodzi w obecnych czasach. - mówi dziadek do wnucząt jadących samochodem nad morze. 

W artykule z tygodnika Polityka dotyczącym pokolenia Y (Pokolenie poczekalni*), który stał się inspiracją dla mnie do napisania tego tekstu była zamieszczona wypowiedzi rodzica jednej z przedstawicielek pokolenia Y:
Mama Olgi, wciąż niesamodzielnej życiowo 27-letniej inżynier architektury, pyta retorycznie:
– "Ja w jej wieku miałam już dwoje dzieci, stałą pensję i miejsce w kolejce po mieszkanie. A ona?"
Można domniemywać wielu przyczyn takiej sytuacji. Zacząć można od tego że teraz częściej to mieszkania czekają w kolejce po lokatorów, niż lokatorzy w kolejce po mieszkanie. A te nigdy nie spadały z nieba, za darmo też nikt mieszkań nie rozdawał. Nie ma niczego za darmo, nawet w państwie socjalistycznym. W XXI  wieku 27 - latek nie staje w tzw kolejce po mieszkanie bo go na to nie stać. Para 27- latków nie będzie się decydować na dziecko, a tym bardziej na drugie dziecko, bo też na to nie stać. 27 latek nie będzie miał stałej pracy, bo nie stać na to jego pracodawcy. Albo po prostu dla szefa jest to wygodniejsze, zarówno forma umowy "śmieciowej" jak i niska pensja. Nie jest tak że w dzisiejszych czasach jest łatwiej. Nie można powiedzieć też że było łatwiej dwadzieścia lat temu, czterdzieści, czy sto lat temu. Jest po prostu inaczej. A co do wieku igreka: ... parę dekad temu 27- latka miała przynajmniej dwójkę dzieci. Jak się cofniemy o kolejne parę dekad zobaczymy że powszechne jest nie tylko to że osiemnastolatki są już zamężne, ale i to że zaczynają w tym wieku rodzić dzieci. Tak samo jest z usamodzielnieniem się zawodowym. We wszystkich przypadkach wad długo szukać nie trzeba.

Młodym ludziom wejść w dorosłe życie zawsze jest trudno. Nie jest to zawsze wina igreka (Y) ... Oczywiście można powiedzieć: Y jest leniwy, chciwy, nieudolny. Pracodawca będzie zawsze narzekał że Y  to by chciał być od razu prezesem, a po tych swoich studiach nie ma kwalifikacji nawet do trzymania miotły. Rodzice Y będą zawsze narzekać; na to że daje sobą pomiatać, pracuje za marne pieniądze, co wynika z niskich ambicji. Co najważniejsze Y jest niesamodzielny, ciągle potrzebuje pomocy.

Potocznie o przedstawicielach pokolenia Y mówi się różnie. Wszystkie cechy które przypisuje się tym ludziom można podzielić na dwie przeciwstawne grupy:
A. Y jest: ambitny, dobrze wykształcony, wykwalifikowany pracowity
B. Ale również Y jest: bez ambicji, niedouczony, niewykwalifikowany i leniwy.
Pracodawca widzi niedouczonego lenia z przerostem ambicji. Rodzic, przyjaciel znajomy widzi dobrze wykształconego pracowitego człowieka pozbawionego ambicji, przedsiębiorczości i samodzielności. Obydwie wizje przedstawiciela pokolenia Y są sprzeczne. 

Podsumowując wszystkie opinie o pokoleniu Y trudno ustalić jego jedną rozsądną definicję. Trudno scharakteryzować cokolwiek używając samych ogólników. Ale parę rzeczy jest pewne: sytuacja na rynku pracy pozostawia wiele do życzenia, żadne studia gwarancji pracy nie dają, co powoduje a znacznej części przedstawicielom pokolenia Y trzeba wciąż pomagać stanąć na nogi. Próby zaszufladkowania igreków są bez sensu ... bo wszelkie próby ich opisania można by podsumować powiedzonkiem staruszki z tramwaju "... ach ta dzisiejsza młodzież". Cechy, które przypisywane pokoleniom Y są te same od wieków. I to właściwie się nie zmienia. Podobnie jak powiedzonko staruszki. To się nie zmienia. Ale już wszystko inne tak.

*Tekst zainspirowany artykułem Agnieszki Sowy pt. Pokolenie poczekalni; zamieszczonym w nr 28 (2915) tygodnia "POLITYKA" (10-16.07.2013)