piątek, 21 listopada 2014

Muszę? Czy nie muszę?

Dla niektórych czytelników blogów sytuacja gdy bloger taki jak Tomek Tomczyk tytułuje swój tekst: Muszę coś napisać. jest przypadkiem świadczącym o wypaleniu, katastrofie zwiastującej wirtualny koniec dla autora? Dla osób, które zaczynają blogować, bądź blogują doraźnie, taki tytuł tekstu to gwóźdź do trumny. Czy Tomek T. doszedł już do takiej perfekcji w pisaniu, że bez względu co napisze i tak znajdzie liczne grono czytelników? 
Od pewnego czasu Kominek deklaruje spadek motywacji do tworzenia tekstów, jednocześnie podgrzewa nieco atmosferę wyczekiwania na nową odsłonę wirtualnego siebie (ma ona nastąpić dopiero w styczniu). Czy jest to rzeczywisty spadek motywacji, czy też przemyślana strategia?
...

Środowisko internetu jest podatne na zmiany. Cykliczne przekształcenia graficzne stron internetowych, modyfikacje profili tematycznych, oraz form aktywności internetowych twórców są czymś naturalnym w wirtualnym świecie. My jako internauci jesteśmy do tego przyzwyczajeni, w tym stopniu że wręcz wymagamy nieustannych i prędkich zmian na serwisach internetowych, stronach www, forach, blogach itd. Czasy gdy stare media przez lata trwały w niezmienionej formie już dawno minęły.

Tomasz Tomczyk zapowiadając tak poważne zmiany w swojej działalności na kilka miesięcy przed ich dokonaniem postawił na cierpliwość swoich czytelników. W dodatku nadwyręża tę cierpliwość, tekstami, które w coraz większym stopniu traktują najzwyczajniej o niczym.
Ale czy naprawdę można mówić w takich przypadkach o czymś takim jak stały czytelnik? Ilu z tych co odwiedzają kominek.es robi to często? Stawiając tezę że liczba realnych stałych czytelników jest mała, trzeba by przyznać Kominkowi, że ma niezłą sprawność w przyciąganiu przypadkowych czytelników. Jak to zrobić pisząc teksty w stylu muszę coś napisać, albo nie chcę mi się?
Widocznie w tym przypadku ta stylistyka pisania się sprawdza. T. Tomczyk z pewnością odesłał by nas z tymi pytaniami do napisanych przez siebie książek.

* Grafika ze strony: workawesome.com