niedziela, 24 stycznia 2016

Szachy - trening motywacji

Tekst ten jest wpisem na moim nowopowstałym mikroblogu prowadzonym na chess.com.
Z całą moją działalnością szachową (zarówno teksty o tematyce szachowej, jaki rozegrane partie szachowe i statystyki) w sieci możecie zapoznać się pod adresem: www.chess.com/blog/Chycus

Twój rywal jest twoim przyjacielem
Dokładnie takie mam przeświadczenie po paru miesiącach grania w szachy w internecie. A zajmuje się tym niewiele dłużej niż pół roku. Przedtem rozegrałem jako dziecko może z parę partii z moim ojcem.


Z dzieciństwa zostało mi tyle, że jako osoba nie grająca w szachy traktowałem jako naturalną wiedzę, którą figurą jak się poruszyć. Gdy zacząłem grać, miałem poczucie, prawdopodobnie typowe dla osoby niegrającej, że jako osoba w miarę inteligentna, z wyższym wykształceniem, na dzień dobry osiągnie przyzwoity poziom. Racja ... z pewnością daleki od legendarnego Kasparowa czy Bobby'go Fischer'a, ale przynajmniej przyzwoity jak na amatora. I tu oczywiście klops. Po paru partiach czuje się zażenowany ... bo większość przegrałem ... te nie wiele wygranych to głównie na czass. To jest pierwszy etap w którym amatorzy często dają sobie spokój. Nadzieje na ukryty talent pryskają. Ale to nie jest koniec. Mija, dwadzieścia pięćdziesiąt partii, sto ... i zdaje sobie sprawę że nie tylko nie mam ukrytego talentu, w szachach jestem leszczem. Świadomość ta dotyka amatorów w różnym momencie. Z obserwacji jak grają podobni mnie na chess.com widzę, że wielu amatorów po pierwszym, albo po drugim etapie samoświadomości szachowej datują sobie grę w szachy.
Mój dobry przyjaciel z którym gram od wiosny zeszłego roku rozegrałem setki partii szachowych, co pewien czas pyta się mnie "jak to jest, że ciągle się chce ci się zemną grać?". Pyta się mnie dla tego że na setki partii wygrałem z nim tylko 2 razy (po drodze były dwa remisy, ale to bardziej z jego litości). To właśnie tacy jak on, lepsi ode mnie o niebo, którym chce się grać z takim kimś jak ja, sprawiają że wciąż gram. Mija miesiąc, dwa miesiąc pół roku i więcej wciąż gram. Ciągle jestem zafascynowany szachami. Nadal jestem świadomy że jestem szachowym leszczem i że Kasparova to ze mnie nie będzie. Ale świadomy jestem tego że stałem się lepszy i mogę być jeszcze lepszym. A możliwość grania z ludźmi którzy uwielbiają szachy tak jak ja, sprawia mi radość i przysparza poczucia wspólnoty.
Rywal w szachach jest twoim przyjacielem ... bo kto inny lepiej zmotywuje Cię do gry?

Grafika ze sreony: